Zasiłki były za niskie, więc drukowali sobie pieniądze, żeby mieć „na soczek dla dziecka”


Rok i 8 miesięcy ma do odsiadki ma para narzeczonych spod Tarnowa 23-letni Łukasz W. i 21-letnia Monika O., którzy w prosty sposób postanowili zdobyć pieniądze. Włączyli sprzęt i banknoty sobie wydrukowali. Sąd Apelacyjny w Krakowie obniżył im wyrok tarnowskiego sądu. Ich obrońcy przekonywali, że należy zwrócić uwag na motywację jaką kierowali się narzeczeni. Pieniądze podrabiali, bo zwyczajnie brakowało im na życie, kupowali jedzenie i soczki dla dziecka. Monika fałszywkami zapłaciła 60 zł za doładowanie telefonu w sklepie Groszek w Gromniku. Potem para wzięła się za podrabianie banknotów o nominale 100 zł. Monika fałszywkami zapłaciła 60 zł za doładowanie telefonu w sklepie Groszek w Gromniku. Potem para wzięła się za podrabianie banknotów o nominale 100 zł. Monika fałszywkami zapłaciła 60 zł za doładowanie telefonu w sklepie Groszek w Gromniku. Potem para wzięła się za podrabianie banknotów o nominale 100 zł. Potem zrobili zakupy w Delikatesach, nabyli kartom papierosów LM i 4 Tyskie, zapłacili tez na stacji Orlen 100 zł za benzynę, na miejscowym targu wydali 200 złotych na sztuczne kwiaty, później kupili fałszywkami dwie gęsi. Kolejnego dnia Monika próbowała zapłacić fałszywką za sok Tymbark. Dała kasjerce 100 zł, otrzymała resztę, ale sprzedająca zakwestionowała autentyczność banknotu. Skończyło się tak, że Monika odebrała pieniądze, a za soczek wręczyła 5 zł. Do policji zaczęły docierać sygnały, że w ktoś w okolicy puszcza podrobione pieniądze. Szybko namierzono Monikę i Łukasza i zatrzymano ich na posesji. W ich domu odkryto kolejne wyprodukowane fałszywki na kwotę około 900 zł, reklamówkę ze ścinkami papieru, który został po wycięciu banknotów oraz skaner i drukarki. Na sprzęcie były ich odciski palców, dowody winy.


0 Comments

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *