Facet zaczyna się od 180cm, od 6 tysięcy na rękę i od 35 lat. Reszta może spadać


Panuje obecnie jakiś irracjonalny hejt na osoby, które mają wymagania. Ja też należę do takich kobiet, bo po prostu znam swoją wartość. Nie jestem głupia, brzydka ani garbata i nie jestem zdesperowana, żeby brać sobie pierwszego lepszego gołodupca i zakładać szczęśliwą, biedną rodzinkę. Żeby nie było – nie jestem utrzymanką, sama na siebie doskonale zarabiam, mam około 5 tysięcy podstawy na rękę. A czasem więcej. To nie tak, że szukam sobie sponsora, mam po prostu pewne wymagania i się ich trzymam.

<!–nextpage–>

Facet nie może być kurduplem – jakbym chciała sobie niskiego, to postawiłabym ogrodowego krasnala w salonie i mu się przyglądała. Nie bez powodu prawdziwi mężczyźni są wysocy – kobieta czuje się przy nich zaopiekowana, bezpieczna. 180cm to absolutne minimum, ja mam 175cm i nie wyobrażam sobie chodzić z chłopakiem, który sięga mi do pachy. Dwa – zarobki. 6 tysięcy na rękę to pułap, poniżej którego nie zejdę, bo sama zarabiam niewiele mniej, a czasem więcej. 35 lat to dla mnie minimalny wiek – ja mam 28 lat i nie ma opcji, żebym była z młodszym. A co ja, przedszkolanka? Poza tym w wieku 35 lat facet już czegoś się dorobi, ma jakąś pozycję i nie trzeba go wychowywać.

<!–nextpage–>

Mam wymagania i koniec. A hejty pochodzą głównie od zakompleksionych krasnoludków, którzy wiedzą, że nie spełnią wymagań pewnej siebie kobiety, więc mnie wyzywają od księżniczek. Pogódźcie się z tym, że jest was dużo i kobieta ma wybór – to moja wina, że nie macie nic do zaoferowania?

Głodne kawałki o „zakochasz się w biednym i zobaczysz” też sobie darujcie, nie zakocham się, bo w ogóle mnie tacy faceci nie interesują. To tyle.

 

 

 

źródło:bezlitosne.pl


0 Comments

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *