Dzieci jadły z miski i szczekały jak psy. Były wychowywane przez psa. Dramat na Podkarpaciu.

Alkohol, przemoc i wykorzystywanie seksualne – tak wyglądało życie w domu dwunastoosobowej rodziny w Izdebkach (województwo podkarpackie). Nadużywający alkoholu ojciec bił dzieci, a jedną z córek miał również wykorzystywać seksualnie. Dzieci często jadły z psiej miski i były niemal wychowywane przez psa – często szczekały i warczały. Koszmar ujrzał światło dzienne, gdy poszukiwano 12-letniego Daniela.

Nie da się opisać słowami tego, co tam się działo – mówiła krewna rodziny, w  rozmowie z reporterami programu „Uwaga”. Dla rodziców miały nie być ważne dzieci, a jedynie pieniądze, które z nimi się wiązały. Świadczenie, które otrzymywali na nie rodzice, w pierwszej kolejności miały być przeznaczane na alkohol i papierosy. Dla dzieci pozostawały tylko ochłapy.

Dzieci miały być zaniedbywane i pozostawiane samym sobie. Rozmówczyni opisuje przypadek niemowlęcia, które spało we własnych wymiocinach, bo nikt go nie przebrał i nie posprzątał wózka. Jak dodaje, dzieci były wychowywane przez psa, co odbijało się na ich zachowaniu.

– Jeżeli pies dostał jedzenie, to dzieci szły i jadły. (…) Niektóre dzieci nie mówią, tylko szczekają. Szczekają, warczą, bo one przebywały z tym psem – mówi kobieta dodając, że dzieci nie wiedziały nawet, iż wafelek trzeba przed jedzeniem rozpakować. Zjadały go z opakowaniem, bo bały się, że ktoś im go odbierze.

O przemocy wobec dzieci i ich problemach zdrowotnych donoszą z kolei lokalne media. – Tam nie ma zdrowych dzieci. Każde w jakimś stopniu jest chore. Nikt nie wie, dlaczego tak jest. Może oni się przyczyniają do tego? Starsze dzieci zdarzało mu się przy mnie bić. W kącie domu stał kołek, którym je okładał – cytuje świadka tamtych zdarzeń „Kurier Lubelski”.