„Po 2 latach w związku, mój Marcin zaczął się dziwnie zachowywać. Wiecie jak to jest, kiedy intuicja podpowiada, że coś jest na rzeczy. Postanowiłam go sprawdzić. No i owszem, nie pomyliłam się…”


Po 2 latach w związku, mój Marcin zaczął się dziwnie zachowywać. Wiecie jak to jest, kiedy intuicja podpowiada, że coś jest na rzeczy. Postanowiłam go sprawdzić. No i owszem, nie pomyliłam się.

Z racji tego, że kiedy przeszukiwałam mu wielokrotnie telefon nic nie znalazłam, postanowiłam być zalogowana na jego fejsie – tyle, że na moim telefonie. No i zapominając o tym poszłam do pracy. Na przerwie zobaczyłam, że na messengerze mam milion wiadomości, oczywiście sprawdziłam i nogi zmiękły mi momentalnie, były jak z waty.

Pisał z jakąś dziewczyną. Ale to nie było zwykłe pisanie. Nagie zdjęcia, zdjęcia tak obleśne i zboczone, że aż brało mnie na wymioty. Ona wysłała mu zdjęcie swoich opalonych cycków z jogobellą w ręku, która po niej spływa z dopiskiem: „tak byś skończył”, a ten bydlak odpisał jej, że na pewno „tego” byłoby więcej, bo się w nim gotuje. Co gorsza! On jej wysyłał zdjęcia swojego penisa, filmiki jak sobie za przeproszeniem „wali gruchę” i generalnie reszta rozmowy opierała się na tego typu zdaniach: ale bym Cie zerznął, ale bym Ci ssała…

Szczerze? To uczucie jakie mnie wtedy przeszło było najgorszym z możliwych. Tak bardzo cierpiałam, nie mogłam dojść do siebie. Milion pytań czego mi brakuje, co ona ma, a ja nie. Przecież tak bardzo się starałam. Tego dnia nocowałam u koleżanki i nie dając mu znaku życia nie odbierałam jego telefonów ani mu nie odpisywałam. Po długiej rozmowie z koleżanką, dotarło do mnie, że ta dziewczyna, z którą pisał, ma jedynie pusty łeb i rozrywkową cipkę. Skoro on nie docenił moich wartości to na pewno doceni je ktoś inny, ktoś wyjątkowy.

Po rozstaniu się i kłótni on dalej się zapiera. Nawet nie ma jaj, żeby się przyznać. Mimo że wszystko widziałam czarno na białym.

Ps. Dziewczyny, jeśli Wam intuicja coś po cichu nuci, to zbadajcie sytuacje. Czasem warto.


0 Comments

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *