„Chłopak nie zwracał na mnie uwagi. Wróżka poradziła wlać mu krew menstruacyjną do picia”

To jedno z tych wyznań, po których długo dochodzimy do siebie. Ale wpiszcie tylko w Google „krew menstruacyjna do napoju” a zobaczycie jak wiele kobiet dzieli się swoimi historiami na forach internetowych. Przytoczmy teraz historię Magdy, która wierzy, że to krew menstruacyjna pomogła jej zdobyć chłopaka…

„Marka poznałam w liceum. Miał wtedy inną dziewczynę i w ogóle nie zwracał na mnie uwagi, chociaż dwoiłam się i troiłam. Całą swoją uwagę skupiłam na nim. Dopiero pod koniec 3 klasy zaczęliśmy się zaprzyjaźniać. Było coraz więcej imprez i mieliśmy coraz więcej okazji do spotkania się, ale to wciąż za mało. Nie chiałam być tylko przyjaciółką. W swoje 18 urodziny zafundowałam sobie wizytę u wróżki. W sumie to był to tylko jeden raz i raczej nigdy już nie poszłabym na wizytę trwającą 30 minut, na którą wydałam prawie dwie stówy! Wyszłam strasznie niezadowolona i wkurzona tym, że takie pieniądze mogłam poświęcić na coś innego. Ale po kilku miesiącach desperacji i tego, że z Markiem nic nie idzie na przód pomyslałam: ‚wykorzystam to co mi powiedziała wróżka, przecież to nie zaszkodzi a może akurat pomoże’.

Wróżka powiedziała, że jeśli chcę zdobyć chłopaka, który nie zwraca na mnie uwagi, powinnam wlać trochę swojej krwi menstruacyjnej do jego napoju. Pomyślałam wtedy, że to obrzydliwe, ale przecież kilka kropel nie zaszkodzi…

Zaprosiłam do siebie jego i kilku znajomych. Było rano a my byliśmy na wagarach, zrobiłam wszystkim kawę. Tylko do jego filiżanki nalałam krew, którą zebrałam godzinę wcześniej, bo akurat miałam drugi dzień okresu, a leje się wtedy ze mnie dość obficie. Nie musiałam wiec długo czekać.

Na początku strasznie się bałam, bo sama brzydziłam się napić trochę tej kawy, dlatego gdy mu ją dałam obserwowałam jego twarz czy czegoś nie wyczuł. Ale nie. 2,3 krople widocznie nie zmieniły smaku kawy, bo wypił całą.

Wtedy jeszcze nie wiedziałam jaki to będzie miało efekt! To magia!

Czas leciał bardzo szybko. Uczyliśmy się do matury, więc już nie było tyle okazji do spotkań, ale podczas egzaminów on zaczął do mnie pisać na facebooku, a gdy już wszystko zdaliśmy i czekały nas najdłuższe wakacje w życiu, on zaczął proponować wypady do kina i na kolacje tylko we dwoje! Już bez kolegów! To było niesamowite. Czułam się wtedy jak wróżka!

Nagle zainteresowałam sie mocno magią. Czytałam książki „czarna magia 20 wieku” czy jakoś tak i bardzo mnie to wciągnęło. Serio czułam się taka potężna.

Chcąc umocnić urok, jeszcze kilka razy wlałam mu krew do kawy, herbaty, także do czerwonego wina. Tam mogłam sobie pozwolić na więcej krwi.

Podziałało. Zostaliśmy parą, gdy tylko zerwał z byłą dziewczyną.

Było super. On był bardzo we mnie zakochany. Do czasu, gdy trochę przesadziłam chyba z rytuałem. Tak bardzo bałam się go przestać robić, bo przecież ciągle działał.

Prowadziłam też specjalny „notes magii”, tak dzieliłam sie moimi rytuałami.

Jestem na siebie taka wściekła, że gdziekolwiek to zapisywałam. Pewnego dnia zostawiłam Marka samego w swoim pokoju, moja mama wezwała mnie do salonu i miałyśmy kilka załatwień. Poprosiłam Marka, zeby zaczękał, wziął jakąs ksiązkę czy coś, ja będę za pół godzinki. Wróciłam a on rzucił mi ostre spojrzenie.

Wyszedł trzaskając drzwiami.

Następnego dnia nie odbierał telefonu. Nie wiedziałam co się dzieje, ale zaczynałam się martwić. Po 2 dniach napisał SMSa, że musiał dojść do siebie i mam szczęście, że nie poszedł do sądu, bo mogłam go czymś zarazić.

Najgorsze jest to, że zrobił zdjęcia mojego notatkika, który był podpisany… Rozesłał na grupę naszej byłej klasy i do wszystkich (!!!) naszych znajomych, a wszystkich mieliśmy wspólnych. Zostałam sama. Potraktowali mnie jak wariatkę. Musiałam na studia wyjechać do zupełnie innego miasta. Do domu wracam tylko na święta tak, aby nikogo z miasteczka nie spotkać.

Ta informacja doszła nawet do moich rodziców. Całe miasteczko ma mnie za wariatke :(” – opisała dziewczyna na forum.