Mój chłopak zawiązał mi oczy opaską, bo chciał mi zrobić niespodziankę. To był koszmarny w skutkach błąd…

Któż nie kocha takich niespodzianek!:) Mój chłopak pewnego dnia postanowił mnie zaskoczyć. Bez specjalnej zapowiedzi, tuż przed drzwiami naszego domu przewiązał mi oczy czarną chustą i wprowadził do środka. Zaczęło się niewinnie a skończyło się prawdziwą katastrofą…

Tego dnia byłam w pracy. Podczas przerwy obiadowej zjadłam trzy talerze fasoli, którą – nie będę ukrywać – wprost uwiebiam. Jak się okazało, nie był to mój najlepszy pomysł, ale o tym za chwilę.

Kiedy wróciłam do domu mój chłopak przywitał mnie na progu i po założeniu opaski przeprowadził przez próg mieszkania. Zaprowadził mnie do stołu i powiedział, że ma dla mnie niespodziankę. Gdy usiedliśmy zadzwonił telefon. Mój luby poprosił bym nie ściągała opaski i na niego poczekała. Wyszedł z pokoju i rozmawiał przez telefon w sąsiednim pomieszczeniu.

Traf chciał, że właśnie wtedy odezwała się nieszczęsna fasola zjedzona na obiad. W brzuchu zaczęła się prawdziwa rewolucja. Poczułam ciężki do zniesienia ból i trudne do opanowania parcie. Cóż, nie będę ukrywać – po chwili nie wytrzymałam. Podniosłam prawy pośladek i puściłam bąka. Nie był co prawda specjalnie głośny, ale smród był nie do wytrzymania nawet dla mnie. Na szczęście mój chłopak nadal rozmawiał przez telefon w pokoju obok, więc podniosłam serwetkę z moich kolan i machając nią starałam się jak najszybciej rozgonić przeraźliwy smród.

Jak się okazało po kilku sekundach – zjedzona na obiad fasola nie zamierzała odpuścić, zaczęłam puszczać bąki z prędkością karabinu maszynowego. Smród był nieziemski! I uwierzcie mi – wiem, co mówię!

Sytuację uratował rozmówca, który nadal trzymał mojego chłopaka na telefonie – gdyby nie on, to chyba spaliłabym się ze wstydu! Gdy z sąsiedniego pokoju usłyszałam „To do zobaczenia”, wiedziałam, że rozmowa sie skończyła. Na szczęście mniej więcej w tym samym momencie mój żołądek się uspokoił, a ja sama odczułam ulgę. Ostatnimi wymachami serwetki rozgoniłam resztki zgniłego smrodu i z ulga odetchnęłam.

Mój mężczyzna wrócił do pokoju i przeprosił, że musiałam tak długo czekać. Oczywiście zapytał, czy podglądałam, a ja zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że nie:)

Zadowolony chłopak ściągnął mi opaskę z oczu… a ja zobaczyłam 12 siedzących przede mną gości, którzy zgodnie i chóralnie krzyknęli „STO LAT”.